Brytyjski rynek najmu przeżył w ostatniej dekadzie bezprecedensowy wzrost cen: średnie czynsze poszły w górę o 82% w latach 2014-2024. Obecna inflacja czynszów wynosi 9,0% rocznie, czyli najwięcej w historii pomiarów, podczas gdy wynagrodzenia z trudem nadążają, rosnąc zaledwie o 5,2-5,8%. To kryzys dostępności cenowej najmu, który dotyka blisko 5 milionów gospodarstw domowych w całym kraju.

Faza gwałtownego wzrostu zmienia oblicze rynku najmu
Miniona dekada dzieli się na trzy wyraźne etapy. W latach 2014-2019 wzrost czynszów był umiarkowany i wynosił od 1 do 3% rocznie, a rekordowo niski poziom 0,3% odnotowano w styczniu 2018 roku. W okresie pandemii, czyli w latach 2020-2021, dynamika przyspieszyła z 1,5% do ponad 2%. Potem nadeszła faza gwałtownego wzrostu z lat 2022-2024, gdy inflacja czynszów osiągnęła szczyt na poziomie 9,2% w marcu 2024 roku, a takich wartości nie widziano od początku lat 90.
Średnie miesięczne czynsze wystrzeliły w górę z 692 funtów w 2013 roku do 1 335 funtów w 2024 roku, co oznacza, że najemcy płacą dziś o około 3 000 funtów rocznie więcej niż jeszcze w 2021 roku. Mówimy tu o wzroście o 40% od 2020 roku, podczas gdy wynagrodzenia w tym samym czasie podniosły się jedynie o 31%.
Różnice regionalne ujawniają ogromne dysproporcje
Londyn pozostaje najdroższym rynkiem najmu, ze średnimi czynszami miesięcznymi w przedziale 2 220-2 698 funtów i rocznym wzrostem na poziomie 11,5%. Tempo wzrostu w stolicy zaczyna jednak hamować ze względu na bariery dostępności cenowej, a w niektórych dzielnicach stosunek czynszu do dochodów osiągnął już poziom nie do utrzymania.
W miastach północnej Anglii podwyżki procentowe są jeszcze bardziej wyraźne. Prym wiedzie Newcastle z rocznym wzrostem 9,0% i podwyżką o 29% od 2020 roku. W Manchesterze średni czynsz to 1 241 funtów miesięcznie, a wzrost mieści się w przedziale 8,5-12,5%, natomiast w Edynburgu czynsze sięgają 1 574 funtów miesięcznie przy wzroście 7,9%. Co zaskakujące, w Birmingham odnotowano spadek o 4%, dzięki czemu jest to jedno z nielicznych dużych miast z malejącymi czynszami.
Podział na bogatsze południe i uboższą północ jest uderzający: najemcy w Londynie płacą 2 220 funtów miesięcznie, podczas gdy na północnym wschodzie kraju jest to zaledwie 706 funtów. Ta trzykrotna różnica odzwierciedla głębsze nierówności gospodarcze.
Presja gospodarcza nasila inflację czynszów
Podwyżki stóp procentowych z 0,1% do 5,25% w latach 2021-2023 mocno uderzyły w rynek najmu. Ponieważ aż 82% kredytów buy-to-let (BTL) to kredyty spłacane wyłącznie w odsetkach, koszty finansowania właścicieli wynajmowanych nieruchomości gwałtownie wzrosły, co przełożyło się na podwyżki czynszów lub wyprzedaż mieszkań. Liczba zaległości w spłacie kredytów buy-to-let więcej niż podwoiła się w czwartym kwartale 2023 roku.
Inflacja czynszów w Wielkiej Brytanii znacznie przewyższa tę w innych krajach. Podczas gdy Brytyjczycy mierzą się ze wzrostem rzędu 9-10% rocznie, w Stanach Zjednoczonych wynosi on 3,4%, w Kanadzie 5,4%, a większość państw europejskich stosuje regulacje czynszów ograniczające podwyżki do 3-4%. To plasuje Wielką Brytanię wśród najdroższych rynków najmu na świecie w relacji do poziomu dochodów.
Kryzys dostępności cenowej osiąga punkt krytyczny
Brytyjscy najemcy przeznaczają obecnie 35,7% dochodu netto na czynsz, a w niektórych regionach wskaźnik ten daleko wykracza poza zdrowe normy. Najemcy w Londynie wydają na czynsz 41,5% dochodu, a w dzielnicach takich jak Enfield jest to nawet 49,5%, czyli znacznie powyżej zalecanego progu 30%.
Najmocniej obciążone są osoby młode. Najemcy w wieku 16-24 lat przeznaczają na czynsz 44,1% dochodu brutto, podczas gdy w grupie 35-44 lata jest to 28,9%. Co więcej, 19,3% brytyjskich najemców wydaje na czynsz co najmniej połowę swojej pensji, co tworzy presję finansową nie do utrzymania na dłuższą metę.
Sektor najmu prywatnego obejmuje 18,8% brytyjskich gospodarstw domowych, czyli około 4,6 miliona gospodarstw o łącznej wartości 54 miliardów funtów rocznie. Najwyższe zagęszczenie notuje Londyn, gdzie 31% gospodarstw domowych wynajmuje mieszkanie na rynku prywatnym, co odzwierciedla kryzys własności mieszkaniowej w stolicy.
Niedobór mieszkań napędza nieustanną presję cenową
Przewlekły niedobór podaży pozostaje główną przyczyną inflacji czynszów. Obecnie o każdą dostępną nieruchomość konkuruje 12 najemców. To mniej niż w szczytowym momencie, gdy było ich 26, ale wciąż świadczy o poważnej nierównowadze rynkowej. W ciągu 18 miesięcy podaż lokali na wynajem skurczyła się o jedną trzecią, a w 2022 roku właściciele sprzedali o 35 000 nieruchomości więcej, niż kupili.
Kurczenie się zasobów mieszkalnictwa socjalnego dodatkowo zwiększa presję na rynku prywatnym. Od 1980 roku w Wielkiej Brytanii ubyło 1,4 miliona lokali komunalnych, a mieszkalnictwo socjalne stanowi dziś zaledwie 17% gospodarstw domowych, w porównaniu z 31% w szczytowym okresie. To wypycha gospodarstwa o niskich dochodach na i tak już przeciążony rynek najmu prywatnego.
Nowe budownictwo nie nadąża za popytem. Mimo rządowych założeń na poziomie 300 000 nowych domów rocznie, w 2024 roku oddano do użytku jedynie 184 390 lokali, czyli o 5,3% mniej niż w 2023 roku. Liczba rozpoczętych budów wciąż jest o 30,8% niższa niż przed pandemią, co tworzy skumulowany niedobór sięgający 4,75 miliona domów.
Działania polityczne napotykają trudności we wdrożeniu
Rządowy projekt ustawy Renters’ Rights Bill 2024 (ustawa o prawach najemców) zapowiada istotne zmiany, w tym zniesienie eksmisji bez podania przyczyny w trybie Section 21 oraz wprowadzenie limitów podwyżek czynszu. Z drugiej strony, wymogi efektywności energetycznej nakazujące osiągnięcie świadectwa EPC na poziomie C do 2030 roku dotyczą 2,9 miliona nieruchomości, których modernizacja kosztuje średnio 8 074 funty. Już teraz doprowadziło to do sytuacji, w której 18% dawnych mieszkań na wynajem zostało sprzedanych zamiast poddanych modernizacji.
Zasięg zasiłku mieszkaniowego wciąż maleje. Zaledwie 2,5% prywatnych mieszkań na wynajem pozostaje dostępnych cenowo dla osób pobierających zasiłek mieszkaniowy, podczas gdy w latach 2021-2022 było to 12%. Średni niedobór sięga 337 funtów miesięcznie w przypadku kawalerek oraz 486 funtów w przypadku mieszkań trzypokojowych.
Prognozy wskazują na utrzymującą się presję
Prognozy branżowe przewidują wzrost czynszów o 3-4% w 2025 roku, czyli wolniej niż w ostatnich szczytach, ale wciąż szybciej niż rosną wynagrodzenia i ogólna inflacja. Resolution Foundation szacuje, że w ciągu najbliższych trzech lat skumulowany wzrost czynszów wyniesie 13%, przy 7,5% wzrostu płac, co sugeruje, że kryzys dostępności cenowej będzie się pogłębiać.
Porównania międzynarodowe uwypuklają wyjątkową sytuację Wielkiej Brytanii. Podczas gdy większość rozwiniętych gospodarek wprowadza regulacje czynszów lub doświadcza umiarkowanego wzrostu, brytyjskie połączenie ograniczonej podaży, wysokich stóp procentowych i niewielkich regulacji tworzy wyjątkowo silną presję na rynku najmu. Bez zdecydowanej interwencji politycznej, która zwiększyłaby podaż mieszkań i wsparła dostępność cenową, kryzys najmu prawdopodobnie utrzyma się przez całą dekadę.
Podsumowanie
W ciągu ostatniej dekady brytyjski rynek najmu uległ głębokiej przemianie: od okresu umiarkowanego wzrostu przeszedł do kryzysu dostępności cenowej, który dotyka miliony osób. Skoro czynsze rosną niemal dwa razy szybciej niż wynagrodzenia, a niedobór mieszkań wciąż się utrzymuje, sektor najmu prywatnego stoi przed największymi wyzwaniami od dziesięcioleci. Te statystyki to nie tylko liczby, lecz codzienna rzeczywistość coraz mniej dostępnego mieszkalnictwa dla rosnącej części społeczeństwa, zwłaszcza ludzi młodych i gospodarstw o niskich dochodach, których nie stać ani na zakup własnego mieszkania, ani na przystępny cenowo wynajem.
Płacisz coraz wyższy czynsz i myślisz o własnym mieszkaniu? Sprawdźmy, czy rata kredytu może być w Twoim zasięgu.